Niedawno zaczęłam swoją przygodę z odchudzaniem. No, tak zwanym odchudzaniem. Sama dieta jest za droga i zbyt czasochłonna jak dla mnie. Ale... kroki podjęłam. Udało mi się, w ciągu tego miesiąca, zrzucić - uwaga uwaga - 0,5 kilograma!
Ten blog jest jednym z podejmowanych przeze mnie kroków ku powrotowi do rozmiaru 38 - ma pomóc się zdyscyplinować.
Przez cały kwiecień nie zbliżyłam się do żadnego fast foodu. A zaznaczam, że zakochana jestem w stripsach z KFC - do tego ich restaurację mam przy wydziale... O dziwo, jakoś powoli przestaje mi tego brakować :)
Uczę się kupować warzywa. W mojej lodówce zagościły pomidory ze szczypiorkiem, które dokładam do obiadu zamiast keczupu :D Majonez zastąpiłam jego wersją light. Wyrzuciłam też parówki, jakkolwiek szkoda, szkoda... Bo na studencką kieszeń nie ma lepszej wędliny.
I tytułowe ptysie z kremem. Uwielbiam je. Mogłabym jeść tylko je. Ale teraz, w tym miesiącu, nawet nie zajrzałam do cukierni pod blokiem.Postanowiłam, że ptyś będzie nagrodą, jeśli wytrzymam w tym ograniczaniu się do 30 kwietnia :)
Co będzie dalej, zobaczymy :)
-----
Stan na dzień dzisiejszy: 64 kg.
brawo, trzymam kciuki sledzil bede najnowsze wpisy i wszelakie postepy, oby sie udalo, wspieru wpsieru ^^
OdpowiedzUsuń